4 umowy Tolteków, czyli jak za pomocą czterech starych szamańskich prawd, stać się lepszym sobą

post details top
maj 27th, 2010
post details top

1. BĄDŹ NIESKAZITELNY W SŁOWACH.

Mów spójnie. Mów tylko to, co myślisz. Unikaj używania słowa przeciwko sobie lub by plotkować o innych. Wykorzystaj moc Twoich słów tak, by prowadziły do prawdy i miłości.

2. NIE BIERZ NIC DO SIEBIE.

Nic co robią inni, nic dzieje się z Twojego powodu. To co inni mówią bądź robią, jest projekcją ich własnej rzeczywistości, ich własnego snu. Jeśli będziesz odporny na opinie i działania innych, nie staniesz się ofiarą niepotrzebnego cierpienia.

3. NIE ZAKŁADAJ NIC Z GÓRY.

Znajdź odwagę, by zadawać pytania i wyrazić to czego naprawdę pragniesz. Porozumiewaj się z innymi tak jasno, jak tylko potrafisz, aby uniknąć nieporozumień, smutku i rozczarowań. Stosując się tylko do tej jednej zasady, możesz całkowicie odmienić swoje życie.

4. RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ JAK POTRAFISZ.

Twoje „najlepiej” będzie stale ulegać zmianie. Będzie inne kiedy jesteś zdrowy i inne, gdy jesteś chory, W każdych okolicznościach po prostu rób wszystko najlepiej jak potrafisz, a unikniesz somoosądzania się, potępiania siebie i żalu.

A poniżej szersze rozwinięcie każdej „umowy”:

ad. 1. BĄDŹ NIESKAZITELNY W SŁOWACH.

Dlaczego właśnie Twoje słowa? Twoje słowa są mocą, którą musisz stworzyć. Poprzez słowo, wyrażasz swą siłę twórczą. Bez względu na to, jakim mówisz językiem, Twoja wola manifestuje się poprzez słowo. To co śnisz, to co czujesz i to, czym naprawdę jesteś; wszystko objawi się poprzez słowo.

Słowo to nie tylko dźwięk czy zapisany symbol. Słowo jest siłą.
Siłą, którą musisz wyrazić i zakomunikować, przemyśleć, i poprzez nią powodować wydarzenia w Twoim życiu. Potrafisz mówić. Jakie inne zwierzę na tej planecie potrafi mówić? Niewłaściwe użycie słowa, czyni z życia piekło. Nieskazitelność słowa, tworzy piękno, miłość i raj na ziemi.

W zależności od tego jak jest użyte, słowo może Cię wyzwolić lub zniewolić bardziej niż Ci się zdaje. Słowo ma taką potęgę, że zaledwie jedno może zmienić życie lub zniszczyć życie wielu milionów ludzi. Kilkadziesiąt lat temu, w Niemczech jeden człowiek, używając słowa, manipulował całym krajem inteligentnych ludzi. Ludzki umysł jest jak urodzajna gleba, na której nieustannie zasiewane są ziarna. “Ziarna to opinie, poglądy i pojęcia. Wkładasz ziarenko do ziemi – myśl, a ona rośnie. Słowo jest jak ziarno, a ludzki umysł to wyjątkowo żyzny grunt! Problem polega tylko na tym, że zbyt często przyjmują się na nim ziarna strachu.

Weźmy przykład Hitlera. Posiał ziarna strachu, a one urosły wysoko, skutecznie dokonując masowej zagłady. Patrząc na budzącą respekt moc słowa, musimy zrozumieć jaka moc wychodzi z naszych ust.

Pojedynczy lęk czy wątpliwość, zasiane w naszym umyśle mogą spowodować ciąg dramatycznych zdarzeń. Jedno słowo jest jak zaklęcie, a ludzie używają słów jak źli czarnoksiężnicy, bezmyślnie rzucając na siebie czary. Każdy człowiek jest czarnoksiężnikiem. Jednym naszym słowem możemy rzucić na kogoś czar bądź zdjąć z niego urok. Nieustannie rzucamy czary, wyrażając nasze opinie.

Na przykład: widzę przyjaciela i wyrażam opinię, która akurat przyszła mi do głowy. Mówię: “O rany! Twoja twarz ma kolor jak u ludzi, którzy dostaną raka”. Jeśli przyjaciel słucha tych słów i jeśli się z nimi zgadza, dostanie raka za niecały rok. Oto potęga słowa.

Podczas procesu naszego “udomowiania”, nasi rodzice i rodzeństwo wyrażali swoje opinie na nasz temat bez chwili zastanowienia. My wierzyliśmy w ich opinie i żyliśmy w strachu z ich powodu, dręcząc się, że nie jesteśmy na przykład dobrzy w pływaniu, sporcie czy pisaniu. Ktoś wygłasza opinię, mówiąc: “Patrz, ale ta dziewczyna jest brzydka!”. Dziewczyna słucha, wierzy, że jest brzydka, i dorasta w przekonaniu, że jest brzydka. Nie ma znaczenia jak jest piękna, dopóki przystaje na taką umowę, będzie wierzyła, że jest brzydka. To czar pod wpływem którego się znajduje.

Poprzez przykucie naszej uwagi, słowo może wniknąć do naszego umysłu i zmienić nasze przekonania na lepsze bądź na gorsze. Kolejny przykład. Możesz wierzyć, że jesteś głupi i wierzysz w to od zawsze, odkąd tylko możesz pamiętać. Taka umowa z samym sobą może być bardzo pokrętna, sprawić, że robisz wiele rzeczy tylko po to, by dowieść, że jesteś głupi. Możesz coś zrobić i w duchu pomyśleć: “chciałbym być mądry, ale jestem głupi, bo inaczej bym tego me zrobił”.
Umysł porusza się w setkach różnych kierunków i możemy spędzić całe dnie będąc przykutym do tej jednej myśli o naszej własnej głupocie. Aż pewnego dnia ktoś przykuwa Twoją uwagę i używając słowa, daje ci do zrozumienia, że nie jesteś głupi. Wierzysz w to co mówi ta osoba i zawierasz ze sobą nową umowę. W efekcie już nie czujesz się i nie postępujesz głupio. Czar pryska za sprawą potęgi słowa.

ad. 2. NIE BIERZ NIC DO SIEBIE.

Cokolwiek dzieje się wokół Ciebie, nie bierz tego do siebie. Wracając do przytoczonego już przykładu – jeśli spotkam Cię na ulicy i powiem: “ale jesteś głupi”, nie znając Cię nawet, moje stwierdzenie nie będzie dotyczyło Ciebie, ale mnie.
Jeżeli weźmiesz je do siebie, będzie to znaczyło, że być może wierzysz, że jesteś głupi. Może po cichu myślisz sobie: “skąd on wie? Jest jasnowidzem, a. może każdy od razu widzi, jaki jestem głupi? “ Bierzesz to do siebie, ponieważ zgadzasz się z każdym słowem, które zostało powiedziane.

Przykładanie osobistej wartości czy branie rzeczy do siebie to najwyższy wyraz samolubstwa, ponieważ z góry zakładamy, że wszystko dotyczy mojego “ja”. W okresie naszej edukacji czy udomowiania, nauczyliśmy się brać wszystko do siebie.
Myślimy, że jesteśmy odpowiedzialni za wszystko. Ja, ja, zawsze ja!
Nic, co robią inni ludzie, nie dzieje się z Twojego powodu. Postępują tak, a nie inaczej, z uwagi na siebie. Wszyscy ludzie żyją w swoim własnym śnie, w swoim własnym umyśle, w świecie zupełnie różnym od naszego. Kiedy bierzemy coś do siebie, zakładamy, ze oni wiedzą, jak wygląda nasz świat, i próbujemy nałożyć nasz świat na ich. Nawet gdy sytuacja wydaje się być bardzo osobista, nawet, gdy inni ubliżają Ci wprost – nie ma to nic wspólnego z Tobą.

To, co mówią i robią inni oraz opinie, które wygłaszają, wynikają z umów, które zachowują w swym umyśle. Punkt widzenia bierze się z zaprogramowania, jakie nam wszczepiono podczas udomowiania. Gdy ktoś wygłasza opinię na Twój temat, mówiąc: “jesteś gruby”, nie bierz tego do siebie, bo w istocie, osoba ta zajmuje się swoimi własnymi uczuciami, przekonaniami i opiniami.
Może z łatwością wziąć Cię na haczyk jedną niepozorną uwagą i nakarmić każdą trucizną, a ponieważ Ty bierzesz rzeczy do siebie, zjesz wszystko. Zjadasz wszystkie cudze emocjonalne śmieci, które stają się wtedy Twoimi śmieciami. Lecz jeżeli nie weźmiesz tego do siebie, pozostaniesz odporny na truciznę w samym środku piekła.

Odporność na truciznę w samym środku piekła to dar, który ofiarowuje Ci ta właśnie umowa. Kiedy bierzesz rzeczy do siebie, wtedy czujesz się dotknięty, a Twoją reakcją jest obrona swoich przekonań i wywoływanie konfliktów. Robisz z igły widły, ponieważ masz potrzebę posiadania racji i odmówienia jej wszystkim innym. Usilnie się starasz, aby mieć rację – wygłaszając swoje własne opinie.

Na tej samej zasadzie, wszystko, co mówisz i robisz jest projekcją Twojego własnego, prywatnego snu i odzwierciedleniem umów z samym sobą. To, co mówisz, to, co robisz i opinie, które wygłaszasz wynikają z umów, które zawarłeś z samym sobą – a opinie te nie mają nic wspólnego ze mną.

Nie jest dla mnie istotne to, co o mnie myślisz, i nie biorę tego, co myślisz, do siebie. Nie biorę do siebie tego, gdy ludzie mówią: “Miguel, jesteś najlepszy”, tak samo, jak nie biorę do siebie, gdy ludzie mówią: “Miguel, jesteś najgorszy”. Nie biorę tego do siebie. Cokolwiek Ty myślisz i cokolwiek Ty czujesz, wiem, że jest Twoim problemem, a nie moim. To sposób, w jaki Ty postrzegasz świat. Nie ma w tym nic osobistego, ponieważ zajmujesz się sobą, a nie mną. Inni posiadają własne zdanie wynikające z ich systemu wartości, zatem cokolwiek o mnie myślą, tak naprawdę nie myślą tego o mnie, ale o sobie samych.

Możesz mi nawet powiedzieć: “Miguel, to, co mówisz, rani mnie”. Jednak to nie to, co ja mówię, rani Ciebie, ale to, że masz rany, których dotknąłem swymi słowami. Ranisz samego siebie. W głowie tworzysz skończony obraz lub film, w którym Ty jesteś reżyserem, producentem i głównym aktorem czy aktorką. Każda inna osoba jest postacią drugoplanową. To Twój film. Zatem, jeśli się na mnie wściekniesz, wiem, że dotyczy to Ciebie. Ja jestem tylko wymówką, żeby się wściec.
A Ty wściekasz się, ponieważ się boisz, ponieważ próbujesz się uporać ze strachem. Gdybyś się nie bał, nie byłoby powodu, żebyś się na mnie wściekał. Gdybyś się nie bał, nie byłoby powodu, żebyś mnie nienawidził. Gdybyś się nie bał, nie byłoby powodu żebyś był zazdrosny lub smutny. Cokolwiek ludzie robią, czują, myślą lub mówią — nie bierz tego do siebie. Jeśli mówią Ci, jaki jesteś cudowny, nie mówią tego z uwagi na Ciebie. Wiesz, że jesteś cudowny. Nie ma potrzeby wierzyć innym ludziom, którzy mówią, że jesteś cudowny. Nie bierz nic do siebie.

ad. 3. NIE ZAKŁADAJ NIC Z GÓRY.

Mamy skłonność do robienia założeń na temat wszystkiego. Problem z robieniem założeń polega na tym, że wierzymy, że są one prawdą. Możemy przysiąc, że są prawdziwe. Robimy założenia dotyczące tego, co inni robią lub myślą – bierzemy to do siebie – następnie obwiniamy ich i reagujemy, posyłając im emocjonalną truciznę zawartą w naszych słowach. Dlatego też zawsze, gdy zakładamy coś z góry, prosimy się o kłopoty.

Robimy założenie, mylnie odczytujemy intencję, bierzemy wszystko do siebie i wreszcie stwarzamy wielki dramat z niczego. Smutek i dramaty, których doświadczasz w życiu mają swe korzenie w robieniu założeń i braniu rzeczy do siebie. Zastanów się przez chwilę nad prawdą zawartą w tym stwierdzeniu.
Wszelka manipulacja międzyludzka, zasadza się na robieniu założeń i braniu rzeczy do siebie. Cały nasz piekielny sen właśnie na tym polega. Ponieważ boimy się pytać aby zyskać jasność – robimy założenia. Następnie ich bronimy i próbujemy udowodnić drugiemu, że się myli.

Zawsze lepiej jest zadawać pytania niż zakładać coś z góry, ponieważ założenia wystawiają nas na cierpienie. Wielkie mitote ludzkiego umysłu powoduje ogromny chaos, który sprawia, że wszystko błędnie sobie tłumaczymy i wszystko błędnie rozumiemy. Widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć i słyszymy, co chcemy usłyszeć.
Nie postrzegamy rzeczy takimi, jakimi są. Nawykowo marzymy tak, że nasze marzenia nijak nie przystają do rzeczywistości. Nasza wyobraźnia, tworzy nierealne obrazy rzeczywistości. Nie rozumiejąc czegoś – z góry nadajemy temu jakieś znaczenie, a kiedy prawda wychodzi na jaw, mydlana bańka naszych marzeń pryska i okazuje się, że chodziło o coś zupełnie innego niż myśleliśmy.

Na przykład: chodzisz po supermarkecie i spotykasz osobę, którą lubisz. Osoba ta odwraca się do Ciebie i uśmiecha, a potem odchodzi. Możesz snuć wiele przypuszczeń z powodu tego jednego zdarzenia. Na ich podstawie możesz zbudować całą fantazję. I rzeczywiście pragniesz w nią wierzyć i urzeczywistnić ją. Z Twoich przypuszczeń rodzi się całe marzenie i możesz wierzyć – “ta osoba naprawdę mnie lubi”. W Twojej głowie daje to początek całemu związkowi. Może w tym świecie fantazji nawet pobieracie się. Ale fantazja istnieje w Twojej głowie, w Twoim prywatnym śnie.

Kolejny przykład: postanawiasz wyjść za mąż i zakładasz, że Twój partner postrzega małżeństwo w ten sam sposób co Ty. Potem żyjecie razem i stwierdzasz, że nie jest to prawdą. Powoduje to mnóstwo napięć, ale Ty nadal nie próbujesz wyjaśnić swego stanowiska wobec małżeństwa. Mąż wraca z pracy do domu, żona jest wściekła, a on nie wie dlaczego. Być może dlatego, że żona założyła coś z góry. Nie mówiąc mu czego pragnie, z góry zakłada, że zna ją tak dobrze, że wie czego ona chce, jak gdyby mógł czytać w jej myślach. Złości się, ponieważ mąż nie spełnia jej oczekiwań.

Zakładanie czegoś z góry, prowadzi do wielu kłótni, trudności i mnóstwa nieporozumień z ludźmi, których podobno kochamy. W każdej relacji możemy zrobić założenie, że inni wiedzą co myślimy i że nie musimy mówić, czego chcemy. Zrobią to, czego chcemy, ponieważ tak dobrze nas znają. Jeśli nie zrobią tego, czego chcemy, co założyliśmy, że powinni byli zrobić, czujemy się dotknięci i myślimy -“jak mogłeś to zrobić? Powinieneś wiedzieć”.
Powtórzmy – zakładamy, że druga osoba wie, czego chcemy. Powstaje z tego cały dramat, ponieważ zrobiwszy jedno założenie, mnożymy na jego podstawie kolejne. To bardzo interesujące jak działa ludzki umysł. Aby poczuć się bezpiecznie, potrzebujemy uzasadnienia, wyjaśnienia i zrozumienia wszystkiego.

Mamy miliony pytań czekających na odpowiedzi, ponieważ myślący umysł nie potrafi wyjaśnić tak wielu spraw. Nie jest dla nas istotne, czy odpowiedź jest prawidłowa, sama tylko odpowiedź sprawia, że czujemy się bezpiecznie. To dlatego snujemy przypuszczenia. Wysnuwamy wiele rozmaitych przypuszczeń, ponieważ nie mamy odwagi, by pytać.
Wydaje nam się, że inni myślą tak, jak my myślimy, czują to, co my czujemy, osądzają tak, jak my osądzamy i krzywdzą w sposób, w jaki my krzywdzimy. To największe założenie, jakie robią ludzie. To właśnie z jego powodu boimy się być sobą wśród innych. Ponieważ myślimy, że każdy nas osądzi, ukaże, skrzywdzi i obwini tak, jak my robimy to względem siebie. Zatem, jeszcze zanim inni mają okazję by nas odrzucić, my już odrzucamy siebie. Oto w jaki sposób działa ludzki umysł.

Robimy także założenia dotyczące nas samych, co wywołuje wiele wewnętrznych konfliktów. “Myślę, że dam radę to zrobić” – zakładasz na przykład, a potem odkrywasz, że nie jesteś w stanie. Przeceniasz lub niedoceniasz siebie, ponieważ nie poświęciłeś dość czasu na zadanie sobie pytań i poszukanie odpowiedzi. Być może trzeba, żebyś zebrał więcej informacji o danej sytuacji. A może powinieneś przestać się okłamywać co do tego, czego naprawdę pragniesz.

Często gdy wiążesz się z kimś, kogo lubisz, musisz uzasadnić, dlaczego lubisz tę osobę. Widzisz tylko to, co chcesz widzieć i odmawiasz zobaczenia tego, czego nie lubisz w tej osobie. Okłamujesz siebie tylko po to, by móc potem przyznać sobie rację. Nie musimy uzasadniać miłości miłość jest lub jej nie ma.
Prawdziwa miłość akceptuje innych ludzi takimi, jakimi są, nie próbując ich zmieniać.
Jeśli próbujemy zmieniać innych ludzi, oznacza to, że nie lubimy ich naprawdę. Oczywiście, gdy decydujesz się z kimś żyć, jeśli zawierasz tę umowę, zawsze będzie lepiej zawrzeć ją z kimś, kto jest dokładnie taki, jaki chcesz, żeby był. Znajdź kogoś, kogo nie będziesz musiał wcale zmieniać. To znacznie prostsze, znaleźć kogoś, kto już jest taki jaki chcesz, żeby był, niż zmieniać go. Także ta osoba musi kochać Cię takim, jakim jesteś, by nie musiała Cię wcale zmieniać.

ad. 4. RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ JAK POTRAFISZ.

Jest jeszcze tylko jedna umowa, ale to ta, która pozwala, by pozostałe przekształciły się w głęboko zakorzenione nawyki. Dotyczy działania pierwszych trzech umów – Zawsze rób wszystko najlepiej jak potrafisz. W każdych okolicznościach, zawsze rób Wszystko najlepiej jak potrafisz, ani więcej ani mniej.

Pamiętaj jednak, że Twoje “najlepiej”, nigdy nie będzie takie samo przez cały czas. Wszystko żyje i zmienia się w każdej chwili, więc Twoje “najlepiej” będzie się czasem odznaczało bardzo wysoką jakością, a znów kiedy indziej nie będzie aż tak dobre.
Kiedy budzisz się rano rześki i pełen energii, Twoje “najlepiej” będzie lepsze niż kiedy jesteś wieczorem zmęczony. Twoje “najlepiej” będzie inne, gdy będziesz zdrowy a inne gdy będziesz chory.
Twoje “najlepiej” będzie zależało od tego, czy czujesz się cudownie i szczęśliwie czy jesteś zdenerwowany, zły i zazdrosny. W trakcie Twoich codziennych nastrojów, Twoje “najlepiej” może zmieniać się z każdą chwilą, z godziny na godzinę, z dnia na dzień. Będzie tez ulegało zmianie wraz z upływem czasu. Kiedy stworzysz nawyk postępowania według czterech nowych umów, Twoje “najlepiej” będzie lepsze niż przedtem.

Bez względu na jakość, nie zaprzestawaj robić wszystkiego najlepiej jak potrafisz – nie więcej i nie mniej tylko najlepiej, jak możesz. Jeśli będziesz się starał za bardzo, zużyjesz więcej energii niż potrzeba i w efekcie Twoje “najlepiej” nie będzie wystarczające. Kiedy przedobrzysz, nadwerężysz swe ciało i postąpisz wbrew sobie, a osiągnięcie celu zajmie więcej czasu. Lecz jeśli nie dasz z siebie wszystkiego, wystawisz się na frustracje, osądzanie siebie, winę i żal. Zwyczajnie dawaj z siebie wszystko – w każdych okolicznościach Twego życia. Nie ma znaczenia, czy będziesz chory, czy zmęczony, jeśli zawsze będziesz robić wszystko najlepiej jak potrafisz, nie będzie też podstaw, byś mógł siebie osądzać.
A jeśli nie będziesz siebie osądzać, nie będzie podstaw do tego, byś cierpiał z powodu winy i osądzania się.

Poprzez robienie wszystkiego najlepiej jak potrafisz, zdejmiesz z siebie wielki czar, pod wpływem którego się znajdujesz. Był sobie człowiek, który pragnął przestać cierpieć, więc udał się do buddyjskiej świątyni, aby odszukać tam Mistrza, który by mu pomógł.
Odnalazł go i zapytał:
“Mistrzu, jeśli będę medytował codziennie przez cztery godziny, to po jakim czasie przestanę cierpieć?”
Mistrz spojrzał na niego i odrzekł:
“Jeśli będziesz medytował codziennie przez cztery godziny, być może przestaniesz cierpieć za jakieś dziesięć lat”.
Myśląc, że mógłby się bardziej przyłożyć, człowiek zapytał ponownie:
“Ale Mistrzu, gdybym medytował codziennie przez osiem godzin, to po jakim czasie przestanę cierpieć?”
Mistrz spojrzał na niego i odrzekł:
“Jeśli będziesz medytował codziennie przez osiem godzin, być może przestaniesz cierpieć za jakieś dwadzieścia lat”.
“Ale dlaczego będzie to trwało dłużej, jeśli będę medytował więcej” – zapytał człowiek.
Mistrz odparł:
“Nie jesteś tutaj po to, by poświęcić Twą radość i życie. Jesteś tutaj, by żyć, być szczęśliwym i by kochać. Jeśli możesz dać z siebie wszystko podczas dwóch godzin medytacji, ale zamiast tego spędzisz na niej osiem, tylko się zmęczysz, nie dojdziesz do sedna rzeczy i nie będziesz cieszył się swoim życiem. Zrób to najlepiej, jak potrafisz, a być może nauczysz się, że bez względu na to, ile czasu medytujesz, potrafisz żyć, kochać i być szczęśliwym”.

Robiąc wszystko najlepiej jak potrafisz, będziesz żył intensywnie.
Będziesz wydajny, będziesz dla siebie dobry, ponieważ będziesz oddany rodzinie, społeczności, wszystkiemu. Ale to właśnie działanie sprawi, że poczujesz się głęboko szczęśliwy. Kiedy zawsze starasz się robić wszystko najlepiej – podejmujesz działanie. Robienie wszystkiego najlepiej jak potrafisz, oznacza podejmowanie działania dlatego, że to lubisz, a nie dlatego, że oczekujesz nagrody.

Większość ludzi postępuje wręcz odwrotnie -podejmują działanie tylko wtedy, gdy mogą spodziewać się nagrody i samo działanie nie sprawia im radości. I to powoduje, że nie robią wszystkiego najlepiej, jak potrafią.
Na przykład:
- większość ludzi, chodzi co dzień do pracy jedynie z myślą o dniu wypłaty i pieniądzach, które dostaną.
Z utęsknieniem wyczekują piątku czy soboty, w zależności od tego, w jakim dniu dostają pieniądze i mają wolne.
Pracują dla nagrody i w rezultacie praca wywołuje ich opór. Starają się unikać działania, przez co jeszcze pogarszają sprawę i nie robią wszystkiego najlepiej jak potrafią. Ciężko pracują cały tydzień, mozoląc się podejmując działania nie dlatego, że lubią to robić, ale dlatego, że czują przymus.
Pracują, bo muszą zapłacić czynsz, utrzymać rodzinę. Frustracja ich zżera, a kiedy dostają pieniądze, są nieszczęśliwi. Przed nimi dwa dni odpoczynku, mogą robić, co chcą, i co robią? Starają się uciec. Upijają się, bo nie lubią siebie. Nie lubią swojego życia.

Jest wiele sposobów na które ranimy samych siebie gdy nie podoba nam się to, kim jesteśmy. Przeciwnie, kiedy podejmiesz działanie tylko dla samego działania, bez oczekiwania nagrody, odkryjesz, że cieszy Cię każde podjęte działanie. Nagrody przyjdą same, ale Ty nie będziesz przywiązany do myśli o nich. Możesz nawet dostać więcej niż mógłbyś sobie wyobrazić, nie oczekując nagrody. Jeśli lubimy to co robimy, jeśli zawsze robimy wszystko najlepiej jak umiemy, wtedy naprawdę cieszymy się życiem.
Cieszymy się, nie nudzimy i nie dręczy nas frustracja. Gdy robisz wszystko najlepiej jak potrafisz, nie dajesz Sędziemu okazji do uznania Cię winnym. Jeśli zrobiłeś wszystko, co w Twojej mocy, a Sędzia próbuje Cię osądzić według Twojej Księgi Praw, masz odpowiedź: “zrobiłem, co było w mej mocy”. Nie masz czego żałować. To dlatego zawsze robimy wszystko najlepiej, jak umiemy. Nie jest łatwo dotrzymać tej umowy, ale właśnie ta umowa naprawdę Cię wyzwoli.

Ruiz Don Miguel – Cztery umowy tolteków

Notka biograficzna o autorze:  Don Miguel Ruiz przyszedł na Świat w rodzinie uzdrowicieli. Dorastał na meksykańskiej wsi, wychowywany przez matkę – curandera (uzdrowicielkę) i dziadka – naguala (szamana). Rodzina założyła, że Miguel przejmie jej wielowiekowe dziedzictwo uzdrawiania i nauczania i będzie dalej przekazywał ezoteryczną wiedzy Tolteków. Zamiast tego, zafascynowany współczesnością, Miguel wybrał studia medyczne i został chirurgiem. Otarcie się o śmierć zmieniło jego życie. Oszołomiony przeżyciem, rozpoczął intensywną praktykę zgłębiania samego siebie. Oddany celowi osiągnięcia doskonałości w starożytnej, rodowej mądrości Toltekow, z poświeceniem studiował pod okiem swojej matki i ukończył praktykę u potężnego szamana na meksykańskiej pustyni. W tradycji Tolteków nagual prowadzi człowieka do osobistej wolności, Don Miguel Ruiz jest nagualem z rodu Rycerzy Orła, oddanym dzieleniu się swoją wiedzą o naukach starożytnych Tolteków.

Przepisałem dla Was z: zenforest.

Uwaga!! Akcja Pomocy dla Powodzian!! Jak jesteś z Warszawy czytaj, bo możesz pomóc!

post details top
maj 25th, 2010
post details top

Uwaga!! Akcja Pomocy dla Powodzian!! Jak jesteś z Warszawy to czytaj dalej, bo możesz pomóc:

Znajomi organizują zbiórkę rzeczy dla powodzian. Odezwała się dzisiaj koleżanka ze studiów Ewa, mieszkająca obecnie pod Puławami. Zdała relację jak wygląda sytuacja powodziowa w ich okolicy (wsie Dobre, Wilków, na południe od Puław). Ogólnie jest katastrofa, ludzie, często starsi ale też kilku pokoleniowe rodziny, zostałe ewakuowane w ostatnim momencie, zabierając jedynie dokumenty i leki. Cała reszta została zalana, wiele domów aż po dach… Ludzie potracili wszystko.. Ewa mówi, że brakuje im wszystkiego, a najbardziej suchego prowiantu, wody, bielizny, ubrań dla dzieci i dorosłych, środków higienicznych, środków czystości, pieluch dla dzieci (i dla dorosłych).

Dlatego też postanowiliśmy na szybko, że pojedziemy tam w czwartek po południu i przywieziemy tyle pomocy ile się uda zorganizować do czwartku. Mamy duży samochód (Forda Transita od Maćka Nersa), którego możemy załadować po dach (ładowność 1.5 tony)! Dojedziemy najdalej jak się da w stronę tych wsi (być może woda juz opadnie) i przekażemy pomoc bezpośrednio poszkodowanym. Mam nadzieję, że włączycie się do pomocy! Nas ta powódź szczęśliwie ominęła, ale są setki ludzi, którym pomoc jest potrzebna właśnie TERAZ!

Przejrzyjcie swoje graty i  zorientujcie się, jakie ubrania (spodnie, koszule, bluzy, ubrania dziecięce, obuwie, łóżeczka i ubranka dla dzieci, wózki, łóżka składane) i podstawowe sprzęty możecie wygospodarować. Jeżeli nie macie czasu albo zbędnych rzeczy, a chcecie pomóc, możecie mi przesłać przelewem kasę (numer konta podam zainteresowanym) i ze środków, które uda się zebrać, kupimy w czwartek potrzebne rzeczy i załadujemy od razu do Transita i w drogę!

Zbiórkę będziemy prowadzić:
wtorek, środa w godzinach:
10-18 na Żoliborzu, ulica Bytomska 5A
21- do oporu na Woli, ulica Zawiszy 12

Czwartek:
10-14 na Żoliborzu, ul. Bytomska 5A

Jeżeli ktoś nie ma transportu a ma jakieś rzeczy do przekazania to proszę o telefon – podjedziemy i zabierzemy! Telefon kontaktowy do mnie: 697 057 008 – dzwońcie o każdej porze!

Jeżeli możecie zebrać podobne rzeczy od swoich znajomych – przekażcie im wiadomość. ALE MUSIMY SIĘ ZORGANIZOWAĆ SZYBKO! JEDZIEMY W CZWARTEK PO POŁUDNIU.

PROSZĘ NIE ZWLEKAJCIE Z ODPOWIEDZIĄ I REAKCJĄ!

Poniżej krótka informacja od Ewy na temat sytuacji na miejscu:

jeszcze raz co potrzeba:

Wiele ludzi zostało ewakuowanych łodziami, na które można było zabrać tylko dokumenty i leki. Zostali umieszczeni w szkołach. Potrzebują bieliznę, skarpety, t-shirty, ręczniki, środki czystości, szczoteczki do zębów. Marta i Paweł (moja siostra z mężem) pojechali dziś do swojego domu, dopłynęli tam kajakiem, woda w domu sięgała 1,5m. Dziś opadła o 30 cm. Są jednak ludzie w sąsiednich wsiach, gdzie zalało domy aż po dach. W wielu domach mieszkały 3-pokoleniowe rodziny, jest dużo ludzi starych, są małe dzieci.

Ewa tel.695988646

Efekt C.U.D. i Nowy dział JBC Szkoleń, a w nim NOWOŚĆ! „Sanktuarium: Stworzenie”.

post details top
maj 24th, 2010
post details top

Noszę to w głowie od jakiegoś czasu i akurat dzisiaj wypadło mi to tak jak Atenie z głowy, niektórzy z Was już mogli o tym słyszeć czy to ode mnie czy to od kogoś innego. Kogoś kto też na to wpadł bo i do niego trafiła Tego rodzaju, zabarwienia i smaku Energia. Efekt CUD bo tak go nazwałem łączy całą naukę o człowieku i takim holistycznym podejściem się przedstawia, gdzie jedno nie może istnieć bez drugiego i jest od siebie współzależne:

C. jak Ciało – czyli cała wiedza, w jakiej posiadaniu jest człowiek, z której korzysta, by lepiej się czuć, być zdrowszym i dłużej żyć

U. jak Umysł – czyli wszytko co możesz zrobić za pomocą swojego umysłu świadomego, dowiesz się jak nim zarządzać i jak sobie radzić, gdy „niespodziewanie” niektórym nieuważnym wyrywa się spod kontroli.

D. jak Dusza – czyli to co o niej wiemy, to czego nie wiemy, a jest wiadomo, dowiesz się najprawdopodobniej od siebie samego i siebie samej pod wpływem naszych wskazówek, najwięcej o o sobie samym i sobie samej, bo nikt nie zna Ciebie tak dobrze jak ty sam i ty sama siebie.

czyli Efekt C.U.D. i temat jest na tyle rozwojowy, ze często będę do niego nawiązywał i coś z którejś dziedziny dorzucał, czy to w formie artykułu, czy szkolenia, czy jakiegoś innego medium informacyjnego. Na podstawie tego stworzyłem cykl szkoleń Sanktuarium, o którym możesz poczytać w nowo stworzonym dziale Szkolenia na mojej stronie: JBC Szkolenia. Ciekawostką jest to, że docelowo nie miało być tam żadnych szkoleń, bo stron ze szkoleniami mam już kilka. Za to po ostatnich zmianach zarówno w Rozmowach, jak i w całkowitej zmianie podejścia do pracy, zdecydowałem się dodać ten dział, na stronie JBC. Pierwszym Szkoleniem z cyklu jest „Sanktuarium: Stworzenie„, podczas którego poprowadzę Cię przez stworzenie swojej własnej, osobistej i intymnej ścieżki czy drogi do wykreowania Twojego Świata Wewnętrznego i pokaże jak rozpocząć pracę z nim i nad nim i jak zagłębić się w jego eksplorację i ekspansję. Więcej opisu znajdziesz na podstronie stanowiącej o nim samym do którego…

Serdecznie zapraszam na równi z osobistym rozwijaniem potencjału swoich mocy życiowych.

Jedyny w swoim rodzaju Networking Rekomendowany, czyli jak krystalicznie czysta idea tworzona przez BNI wspiera biznes wszelaki.

post details top
maj 21st, 2010
post details top

Chyba wszyscy w naszym pięknym kraju mieli okazję w jakiś sposób zetknąć się z „nowatorskim” ówcześnie w Polsce systemem sprzedaży sieciowej zwanym Amway, prawda? ‘buech.’ Właśnie to pierwsze skojarzenie, bo ktoś nie bardzo znając mentalność Polaków, chciał być cwańszy niż oni i jakoś min. przez to nie został za ciepło przyjęty. Jakiś czas temu dotarła do mnie druga fala, czyli zawoalowany Amway pod inną nazwą, jako sklep internetowy, mający w swojej strukturze program partnerski, oparty na pochodnym systemie networkingowym. To również nie za bardzo się udało wdrożyć. Potem było też parę sklepów internetowych, z kartami członkowskimi i też spaliły na panewce. Zastanawiałem się co spowodowało, że nie było wśród Polaków tzw. pospolitego ruszenia. Czy wyczuli, że ktoś ich chce zrobić w bambuko czy co? Czy idea systemu była nieczysta, czy czynnik ludzki sprawił, że nie zaskoczyło. I temat jakby został odłożony na półkę, na później.

Na pytanie z tematu odpowiem za chwilę, a teraz opowiem Ci jak ta idea do mnie trafiła i za sprawą kogo. Pamiętam jak dziś hehe, w 2008 roku będąc jeszcze w Projekt: RADOŚĆ dostałem zaproszenie przez biznesowy serwis społecznościowy GoldenLine na wykład Grzegorza Turniaka pt: „Renesansowa Kariera„. Postawa Grzegorza i idea, o której tam wspomniał zainteresowała mnie i to był pierwszy raz. Wtedy zaszyliśmy się w Radiści pracując nad projektem i trwało to kilka miesięcy, tak że wyleciało mi to kompletnie z głowy … aż do dzisiaj, gdy w wtorek, czyli przed wczoraj, spotkałem się z Rafałem, który jest Doradcą Finansowym w LloydFinnacial i opowiedział w prosty sposób jak uczy i pomaga ludziom, zrozumieć ich finanse, wyjść na finansową prostą, jak również ostro przyspieszyć w zarabianiu, a to wszystko po rozpoznaniu i zoptymalizowaniu ich możliwości finansowych. Podczas rozmowy Rafał pokazał mi „Zaproszenie na Spotkanie BNI” i wtedy mnie tknęło, bo coś mi się, jak to się mówi: obiło o uszy”. Po chwili doszliśmy do tego, że to to samo co spotkałem w 2008 roku na wykładzie Grzegorza, hehe tak, strzeliło mnie jak gromem w … :)

Idea BNI:

„Givers Gain” czyli „Dający Dostają”

polega na budowaniu wzajemnych Relacji i Rekomendacji Biznesowych. Dzięki niej otwierają się przed Tobą zamknięte drzwi, dostajesz się do firm do których nigdy byś się nie dostał za pomocą „standardowych” strategii informowania o swoich usługach. A wszystko odbywa się na porannych spotkaniach, tzw. śniadaniach biznesowych, na których poznajesz nowych ludzi. Dowiadujesz się czym się zajmują, uczysz się nowych rzeczy i zaczynasz wykorzystywać nowe kontakty w swojej pracy. Na przykład: w przyszłość gdyby ktoś z Twoich znajomych potrzebował czegoś, a akurat tu się dowiedziałeś, że ktoś świadczy takie usługi, Informujesz znajomego, że zadzwoni do niego ktoś z polecenia, a osobie która ma potrzebę, dajesz kontakt i informujesz ją, że znajomy jest powiadomiony.

Na takich porannych śniadaniach masz możliwość zaprezentowania siebie, swojej firmy, tego czym się zajmujesz i swoich potrzeb, a grupa do której wstępujesz jest min. po to by Ci w tym pomóc, tak jak ty jesteś tam by ją sobą wspomagać. Grzegorz przywiózł tę ideę z USA i dużo się napracował, by tak pięknie rozkwitła, jak to ma miejsce w chwili obecnej, a ten kwiat nie więdnie nigdy, tylko coraz obficiej kwitnie. W samej Warszawie jest 7 grup biznesowych, a w całym kraju, kilkadziesiąt, zrzeszających dziesiątki tysięcy ludzi, a na całym świecie w wielu krajach, członków jest wiele wiele więcej.

Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o tej szczytnej idei, o której nie trzeba mówić ani jej promować, bo jak błyskawica rozchodzi się sama, zajrzyj na stronę bnipolska.pl i znajdziesz tam dużo materiałów jak i filmików z relacji, spotkań, wywiadów i wykładów, byś sam i byś sama mogła się przekonać o czystości intencji wspomnianej i promowanej tutaj idei jaką jest BNI czyli Business Network International. Jeśli chciałbyś lub chciałabyś iść na spotkanie, wybierz z odpowiedniego dla Twojego regionu działu np: mazowieckie i dowiedz się kiedy się spotykają. Możesz też odwiedzić tę grupę w tzw. Dni Gościa: dnigoscia.pl, gdzie organizowane są wykłady, na których o BNI opowiada sam założyciel tej sieci w naszym kraju Grzegorz Turniak. To właśnie od niego usłyszałem świetną złotą myśl:

Kto chce znajdzie sposób, kto nie chce znajdzie powód!

jest piękna prawda? niczego nie trzeba więcej tłumaczyć, ani wyjaśniać. Świetna Robota! Serdecznie Pozdrowienia Grzegorz!

Czujesz to czy nie czujesz? – oto jest pytanie.

post details top
maj 19th, 2010
post details top

Jesteś człowiekiem i przeżywasz swoje życie w najlepszy sposób w jaki umiesz lub chcesz. Robisz to co robisz i dobrze albo nie do końca dobrze Ci z tym. Chciałbym zwrócić Twoją uwagę na coś, co mi wpadło do głowy podczas rozmowy z koleżanką, która powiedziała mi, że zmienia swoją pracę bo odczuwała stagnację, czuła że stoi w miejscu, że się nie rozwija i inne tego typu akcje. Wypłynęło to ładnie na poziom świadomy, jak zapytałem ją:

- Co chcesz dalej robić?

A ona na to:
- Wiesz, chcę mieć pracę, w której będę się spełniała i rozwijała, którą będę nie tylko lubiła, ale wprost kochała się nią zajmować. Można by powiedzieć (spokojnie, spokojnie, bez obsesji), że chciałaby się w niej spełniać, odnajdować i żeby nie można jej było do niej odciągnąć (ups, toż to już obsesja!). Pracę w której będę nieustannie czuła przepływ energii.

Nadal drążyłem temat:
- A już wiesz co to mogłoby być, czy potrzebujesz się zatrzymać i zastanowić, podczas robienia czego czujesz ten specyficzny przepływ energii?

I potem rozmawialiśmy jeszcze dłuuugo i wyszło bardzo dużo fajnych koncepcji. I właśnie dzięki tej rozmowie powstało pytanie, które zadaję sobie raz na jakiś czas, gdy robię to co robię, gdy planuję robić coś dodatkowego i sprawdzam jak wygląda przepływ. I tu mam pytanie do Ciebie:

- Czy robiąc to co robisz, gdy zatrzymasz się na chwilę, usiądziesz spokojnie, by mieć chwilę podczas, której będziesz mógł i będziesz mogła się nad tym zastanowić zaglądając wgłąb siebie, to co odczujesz gdy pomyślisz o tym co robisz?

Czujesz niesamowity przepływ czy stagnację, czujesz rwącą rzekę i słyszysz jej szum, czujesz przepływające życie w Twoich żyłach?

Czy może czujesz spokojne jezioro, a może czarną sadzawkę, lub bagno? {Reset musku}

Jak to jest lub nie jest u Ciebie? Jak jest z Twoja pracą, Twoim zajęciem, tym co robisz w swoim życiu. Czujesz tam nieustający przepływ energii czy nie?

Jeśli czujesz to gratuluję, sprawdź jak można przyspieszyć/poszerzyć/pogłębić/powiększyć ten strumień o ile masz na to ochotę.

Jeśli czujesz, że stoisz w jeziorze po kostki i woda tam jak to w jeziorze stoi, albo jej kolor jest „ciemniejszy” od toni jeziora, to myślę że to najlepsza chwila na zastanowienie się czego tak na prawdę chcesz. Bo dopóki sobie na to pytanie nie odpowiesz, ta woda nie zacznie się oczyszczać ani w ogóle ruszać.

Zastanów się nad tym, co byś chciał i co byś chciała robić i jak o tym pomyślisz co się zaczyna w Tobie budzić… ?

Zasada 7 emisji reklamy – reklama jest jak nauka – codziennie obecna w Twoim życiu.

post details top
maj 15th, 2010
post details top

Na podstawie doświadczenia pewnego francuskiego pisarza czytelnik gazety/serwisu informacyjnego tak dociera do Twojej reklamy:

1 emisja – nie jest zauważana przez czytającego,

2 emisja – jest zauważana, ale nie przeczytana,

3 emisja – jest czytana,

4 emisja – spostrzega cenę,

5 emisja – wspomina o niej żonie,

6 emisja – może pojawić się gotowość do kupienia,

7 emisja – może pojawić się decyzja o zakupie reklamowanego produktu i zakup jest realizowany.

Wszyscy którzy myślą, że reklama jest czymś zbędnym, czymś co załatwi sprawę po jednej emisji, albo po kilku cóż, przy tak małym wkładzie, nie ma co rozdmuchiwać oczekiwań niesamowitego zwrotu z „inwestycji”, prawda? Celem tej reklamy jest sprawienie by czytelnik zrozumiał, co masz do sprzedania. Jeśli nie masz cierpliwości i wytrwałości w tak długim emitowaniu reklamy by to zrozumienie udzieliło się czytelnikom, cały Twój dotychczasowy wkład, pójdzie na marne.

„Porażka, to tylko szansa na mądrzejsze zaczęcie od nowa” – czyli dlaczego możesz przestać bać się porażek.

post details top
maj 12th, 2010
post details top

Podczas pracy słucham sobie różnych rzeczy w ciągu dnia, jak tylko mam taką możliwość i dzisiaj wpadło mi w ucho „coś takiego”. Czy wiesz czyje to słowa? Pewnego Pana, który „musiał” 3 razy zbankrutować, by potem stać się najbogatszym człowiekiem na świecie w swoim czasie. Mówi on, że ludzie mają jeden hamulec, który nabyli w dzieciństwie i powielają go w życiu dorosłym: lęk przed porażką, lęk przed odrzuceniem, lęk przed wyśmianiem, to różne zabarwienia tego samego lęku. Gdy utrzymują swoje myśli w takim stanie skupienia, niewiele osiągną, bo wg statystyk poniżej jedności jest odsetek ludzi, którzy spróbują coś zrobić, zanim ich myśli nie przejmą kontroli nad nimi i nie spowodują, że zrezygnują zanim cokolwiek zrobili. Spodziewam się, że zdajesz sobie sprawę jak silnie wpływamy na siebie swoimi myślami i co za ich pomocą możemy zrobić, a co mogą one nam wyrządzić, jak pozwolimy im na takie w głęboki dół podążanie. Ci którzy tak myślą, nie mają pojęcia o jednej podstawowej regule, która brzmi:

Porażka jest niezbędna dla sukcesu.

Porażka jest nauką pozwalającą na nowy start. Jest konieczna do osiągnięcia sukcesu w każdej dziedzinie biznesu czy życia. Bez niej nie osiągniesz sukcesu. Watson powiedział kiedyś:

Jeśli chcesz więcej sukcesów, zwiększ dwukrotnie liczbę porażek.

Sukces jest odwrotną stroną porażki, im szybciej upadniesz, tym szybciej nauczysz się tego co jest potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Ludzie sukcesu nie słyną z tego „jak długo” leżeli po jednym upadku, a ile razy i jak szybko się po nim podnosili. Sam fakt, że spotyka Cię niepowodzenie i uczysz się na jego podstawie, gwarantuje, że zbliżasz się do sukcesu. Ta reguła pomaga przełamać strach przed porażką i zmienia kompletnie spojrzenie na nią. Kolejna sprawa to sposób Twojego myślenia. Dyscyplina z jaką utrzymujesz swój świadomy umysł i wybór „tego” o czym myślisz, odsuwanie negatywnych myśli i utrzymywanie za wszelką cenę myśli o sukcesie, celu i jego jasnej realizacji to podstawa, bo pamiętaj, że stajesz się tym o czym myślisz. A uwierz mi nie chcesz stać się zapłakanym, skulonym kłębkiem swoich negatywnych myśli, takie podejście nie zbliży Cię do sukcesu, a jedynie zatrzyma w drodze do niego. Więc wyrzuć takie myśli z głowy i utrzymuj swoje myśli na dobrej drodze.

A właśnie, kiedyś słyszałem o Edisonie, że chciał wynaleźć, żarówkę i że przeprowadził 1000 prób i 1001 była tą trafioną. To nie prawda, bo pomysłowy Tomasz przeprowadził ponad 11 tysięcy prób i dopiero wtedy wynalazł żarówkę. Ciekawostką było, gdy w połowie prac jeden z żurnalistów zadał mu pytanie, na które odpowiedź Edisona zmieniła spojrzenie na Porażki wielu ludziom. Pytanie brzmiało:

Panie Edison, dlaczego nie rezygnuje Pan po 5 tysiącach porażek?„, na co Edison powiedział:

Młody człowieku, nie rozumie Pan, to nie porażka. Znalazłem tylko 5000 sposobów, które nie działają. Dzięki czemu jestem o 5000 prób bliżej rozwiązania.

Podejście Edisona pokazuje, jak myślał, planował i działał. Wyznaczył cel i następnie uruchomił proces eliminacji. Znalazł wszystkie sposoby, które nie funkcjonują, a potem ten który się sprawdził. Tę strategię, filozofię możesz wziąć dla siebie i wykorzystać by stać się lepszym człowiekiem. Ile razy w życiu coś Ci się nie udało? Śmiem twierdzić, że było ich „trochę”, prawda? I co zabiły Cię? Umarłeś z powodu, że ktoś Cię wyśmiał w szkole, bo miałeś coś „odstającego” od przyjętych norm w tamtej małej społeczności, która wtedy była dla Ciebie „całym światem”. A jak jest teraz? Jak teraz na to patrzysz? Jak się z tym czujesz? Czy masz to w głębokim poważaniu, czy jednak tli się jeszcze w Tobie iskierka, w stylu: gdybym się mógł cofnąć w czasie to bym im pokazał” Ha Ha Ha. To ją zdmuchnij, bo jest solą w oku, to jedna z historii, które mieszkają „gdzieś” w Tobie i wymagają „oczyszczenia”. Jest zbędna, bo odbiera Ci zasoby. A to nic dobrego.

Pamiętasz jak uczyłeś się jeździć na rowerze, pisać, czytać, prowadzić motor czy samochód? Umiesz te wszystkie rzeczy? Czy podczas uczenia którejś o jeden raz za dużo się potknąłeś, przewróciłeś, co spowodowało zaniechanie prób. A może było tak, że chciałeś coś zrobić, właśnie coś wymyśliłeś, poczułeś ten przepływ energii nie wiadomo skąd, ale wtedy włączył się twój świadomy umysł i tak cię zniechęcił, że zaniechałeś realizacji danego pomysłu, idei, zanim ruszyłeś „przysłowiowym palcem”. Jak to wg Ciebie teraz wg. Ciebie wygląda? Masz takie doświadczenia? Czego się o sobie z tego wszystkiego nowego dowiedziałeś, albo wiedziałeś to gdzieś bardzo głęboko w sobie, a teraz to tylko wyszło na „światło dzienne”. Co z tym zrobisz? Jakie poprawki wprowadzisz? Jak zamienisz to z niekorzystnego zasobu w taki, który będzie Ci służył? To tylko kilka pytań, dzięki którym możesz coś z tym zrobić. Do czego oczywiście namawiam, bo „praca” nad sobą nigdy się nie kończy. Bo poznawanie siebie i odkrywanie siebie codziennie przynosi coś nowego. Kto wie, być może jesteś właśnie na drodze do największego swojego sukcesu. Zaniechasz tego działania? Zmienisz obrany kurs? Czy nieustannie idąc w obranym kierunku rozejrzysz się, dobierzesz co Ci potrzeba na drogę i pójdziesz dalej w „sobie tylko znanym” kierunku…

« Previous Entries

Znajdź mnie:

Wybierz Kategorię:

Kalendarium:

Maj 2010
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Translate ME!:

    Translate from:

    Translate to: